4/11/2011

Three.

Bawi i irytuje mnie jednocześnie już ta cała sytuacja.
Nie rozumiem, dlaczego inni próbują tworzyć jakąś nieistniejącą więź między mną a nią.
I na cholerę wspominać to po pół roku. Serio, mnie to nie rusza, okej, na początku było mi trochę przykro ale może kilka dni, max. tydzień. Zawsze jest przykro gdy ktoś znika z Twojego życia ot tak. Ale niektórzy nie wpłynęli na nie tak bardzo, żeby płakać po nich miesiącami.
A wszyscy próbują zrobić z tego jakiś dramat. Zajmijcie się ludzie własnym życiem a nie wpierdalacie się w sprawy o których nie macie pojęcia. Ile razy będę musiała jeszcze powtórzyć, że mam już wyjebane, to zamknięty rozdział, było - minęło, itp? Jeśli ktoś nie chcę być częścią mojego życia to nią nie jest. Proste.
A ja mam się świetnie, jestem szczęśliwa i nie siedzę i rozpaczam. SERIO.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz